mialam kiedys pomysl, wydawac by sie moglo calkiem zmyslny. chcialam sobie ratowac afrykanskie dzieci. w zasadzie wtedy spotkalam Pewna Zaginiona dzis Osobke, ktora mam nadzieje kiedys to przeczyta.
Na przystanku 127 tuz pod wieza niegdys- cisnien; dzis- wielkoswiatowej klienteli mialysmy wspolny plan by za lat obecnie 6 udac sie zbawiac swiat. Tobie wyszla fabryka ciastek (oczywiscie wiem nic o tym co to znaczyc moze bo zatrzymalam sie na etapie 'matura o niczym nie swiadczy'

a mnie dostrzezenie afrykanskich warunkow na wroclawskiej ulicy bujwida.
to nie za ladnie cytowac ale jakos tak chyba trzeba:
"A ja kazdego dnia musze zdawac sobie sprawe ze umarlam.
Ze zabilam siebie.
Siedze teraz gdzies hen hen daleko w nieswoim kraju,
sama jak palec i gnebie sie coraz bardziej i bardziej."
co prawda to nie te swieta ale ja wierze w zmartwychwstania. kiedys zdarzalo nam sie wierzyc w podobne bzdury i bzdurki... moze z czasem i ty w te jedna uwierzysz.
a panna G. ma sie nadzwyczaj niepocieszenie bo kolejne pokolenia odmowily funkcji ofiary przez co nie ma z czego czerpac satysfakcji.
a teraz jest duzo golebi we wro. wracaj. chociaz do nich. :*
CLICK HERE TO FIND YOURS
--
Addicted to Nature
--
+- infinity
(dziekuje, chociaz osatnio za favy nie dizekuje, ale b. mnie uhahahalas tym faktem)
--
[link]
--
[link]
Previous Page123Next Page